Fotografia ślubna nie zachwyca mnie wówczas, gdy powstaje w nietypowych dekoracjach lub gdy młodzi przybierają nietypowe pozy. Podoba mi się, gdy gra ciekawymi kolorami. Uważam bowiem, że to kolory, ich natężenie i kompozycja najlepiej oddaje emocje w sztuce, a fotografia ślubna nie jest tu wyjątkiem. Tym bardziej, ze fotografia ślubna w dużej mierze opiera się o kolory symboliczne – biel sukni panny młodej, czerwień jej ust, kolorowy kwiat w czarnej lub granatowej butonierce pana młodego. Z tych barw może powstać kompozycja o wyjątkowej sile rażenia. Fotografia ślubna to także kształty. Ciała młodych grające ze sobą, prowokujące się wzajemnie. Dobra fotografia ślubna to taka, na której młodzi nie funkcjonują oddzielnie, na której każde oddzielnie nie odgrywa jakiejś roli, ale wchodzą w kontakt, dialog. Czy dobra fotografia ślubna jest taka trudna do zrobienia? Ja powiedziałbym, że nie, ale praktyka pokazuje coś innego. Wystarczy przejść się wśród witryn salonów fotograficznych, by dostrzec, jak rzadko fotografom wychodzi naprawdę udana fotografia ślubna. Taka, która opowiada nie o fakcie kolejnych obrączek i kolejnej białej sukienki, ale o uczuciach i relacjach tej jednej konkretnej pary. Fotografia ślubna z tego jednego konkretnego, wyjątkowego ślubu. Fotografia ślubna taka, jaką samemu sobie ze swojego własnego ślubu chciałby zrobi fotograf. Wyjątkowa. Szczyt sztuki i prawdy.
Fotografia ślubna nie zachwyca mnie
2010-09-03 | Fotografia ślubna nie zachwyca mnie » Kultura i sztuka